Dwóch internautów pisze do mnie, że w Gminie są potrzebne ścieżki rowerowe. Te prawdziwe, rekreacyjne, a nie tzw. ciągi komunikacyjne pieszo – rowerowe (jeden z nich jest właśnie budowany przy ulicy Żwirki i Wigury w Skawinie). Nie będę cytować słów, jakimi określa się ten budowlany bubel. Nie dość, że fatalna nawierzchnia, to jeszcze źle wykonana. Pada pytanie, czy tę robotę nadzorował jakikolwiek inspektor budowlany, bo nawet technologia lania betonu, a potem zapewnienia mu odpowiedniej wilgoci w procesie schnięcia dla przeciętnego obserwatora urągała podstawowym zasadom budowlanym. Drugi internauta próbował porównać ten ciąg komunikacyjny ze ścieżkami rowerowymi w Krakowie. Wystarczy pojechać i sprawdzić.

Poza opisaną wyżej nawierzchnią nasz południowy ciąg komunikacyjny ma zakończyć swój bieg i tak przed zwężeniem na drodze do Radziszowa. To oznacza, że tam nadal będziemy próbowali się zmieścić między samochodami a barierką ograniczającą drogę. Zimą będzie szansa na ożywczą bryzę prosto w nos. Wiem, że podobno wykonawca prac zawalił i trzeba go było zmienić, ale po co czekaliśmy na „wspaniały” efekt przedwyborczy, zamiast wziąć się za pracę wcześniej? Nie zastałaby nas późna jesień, a może nawet zima. Inną sprawą jest brak zatoczek autobusowych, co powoduje, że autobus zatrzymujący się przy przystanku blokuje przejazd innych samochodów.

Przeciwne zdanie zgłasza trzeci internauta pisząc wprost, żebyśmy „sobie dali spokój” w Skawinie ze ścieżkami rowerowymi, bo mamy inne ważniejsze sprawy do załatwienia, które w naszej Gminie leżą odłogiem. Kiedy będziemy mieli czyste powietrze i „załatwiony” problem komunikacyjny, to możemy się zastanawiać nad przemieszczaniem się rowerami po naszych drogach.

Nie sposób odmówić racji poważnym uwagom. Sens organizacji sieci rekreacyjnych ścieżek rowerowych w planach komitetu Samorządni Razem jest znacznie głębszy, ponieważ chcemy tworzyć nową markę w Skawinie. Markę gminy, gdzie można przyjechać na odpoczynek i zrelaksować się. Początek dała Lokalna Grupa Działania  Blisko Krakowa pokazując istniejące tzw. „Skarby Blisko Krakowa”. Oprócz eksponowania istniejących chcemy tworzyć nowe. Potencjalnych miejsc jest o wiele więcej, niż na razie udało się zinwentaryzować. W przyszłej kadencji władz samorządowych będziemy je kolejno odkrywać. Skawina naprawdę ma się czym chwalić. Mieszkający tutaj nie zawsze są w stanie to dostrzec. Dzisiaj marką Skawiny jest zanieczyszczenie powietrza na poziomie 14. miejsca w Europie. Skawinianie chcą opuszczać to miejsce, bo nasza gmina w tej formie staje się niezdrowa dla życia.

Przedsiębiorcy utyskują na blokady urzędnicze, na jawnie wyrażaną niechęć urzędników do tych, którzy chcieliby tutaj rozwinąć swoje przedsiębiorstwa. Przedsiębiorcy narzekają na szukanie poprzez skawińskie zasady, nierozwiązywalnych problemów. Niektórzy porównują nas z gminami z powiatu krakowskiego. Z tej rywalizacji wychodzimy przegrani, także przez przewlekanie procesu wydawania decyzji. Próżno u nas szukać doradców. Po przekroczeniu progu Urzędu na swojej drodze przedsiębiorcy spotkają tylko „niedasiów”.

Wyraźnie podkreślam, że nie chcę zgodzić się z taką opinią. Sam znam w Urzędzie osoby, które z uśmiechem na ustach dążą do udzielenia pomocy lub wręcz umieją doradzić. Ktoś powie, być może nie przychodzę do ratusza jako przedsiębiorca? To prawda, ale jestem bardzo daleki od wrzucania wszystkich do jednego worka klasyfikacyjnego. Być może mamy źle ustawione tzw. priorytety w Gminie, być może w dokumentach mamy zapisane nieżyciowe i niepotrzebne nikomu zasady. Być może… Wierzę w człowieka i jego odmianę. Nie boję się rozmawiać o tym z urzędnikami, którzy są na pierwszej linii kontaktów z klientem i uczyć ich nowego podejścia do naszych gości. Budowa dobrych i zdrowych zasad relacji w Urzędzie jest w zakresie obowiązków burmistrza.

W toku kampanii wyborczej, mój kontrkandydat na stanowisko Burmistrza próbuje przekonywać swoich wyborców, że moim celem jest podwyżka podatków dla przedsiębiorstw i podatków od nieruchomości. Niestety jestem przekonany, że obecny zastępca chciałby „zagrać” na Państwa naiwności. Kiedy mówię o dramatycznym spadku dynamiki dochodów na mieszkańca gminy Skawina, który sytuuje nas w ciągu ostatnich trzech lat na pozycji ostatniej w gronie gmin powiatu krakowskiego i na przedostatniej w towarzystwie wszystkich gmin miejsko – wiejskich w województwie małopolskim, Pan Norbert Rzepisko wskazuje, że jedyną drogą do wzrostu bogactwa badanego terenu jest podwyższanie podatków. Gdyby tak właśnie było, to znaczyłoby to, że recepta na sukces jest prosta. Wystarczy podwyższyć stawki podatkowe, a wtedy automatycznie jakiś kraj, region, województwo, czy gmina zyskiwałyby tytuł najbogatszego… Po co nam cała nauka o ekonomii i finansach, a nawet zarządzaniu, jeśli rozwiązanie jest takie proste.

Oczywiście nie wierzę w to, że Pan Burmistrz Rzepisko tak uważa, ale w czasie kampanii bardzo łatwo zaproponować komuś taki tok rozumowania, a stąd już tylko krok do łatwego populizmu. Prawdą jest, że chciałbym zwiększyć wpływy z tzw. podatku od osób prawnych, ale przez powiększenie grona osób odprowadzających  owy podatek do kasy Gminy. Być może nawet trzeba będzie obniżyć podatki od przedsiębiorców, po to, abyśmy byli bardziej interesujący od naszych sąsiadów i aby do nas trafiały atrakcyjne firmy (rzecz jasna nie zwiększające zanieczyszczenia powietrza).

Skawina ma wszelkie predyspozycje do tego, by wrócić na pozycję bogatego lidera i to nie tylko w Małopolsce.